Wojewódzkie komisje do spraw orzekania

Nasze Wojewódzkie Komisje do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych funkcjonują już 4 lata. Zamiar był taki, że miały odciążyć sądy i usprawnić przyznawanie rekompensat poszkodowanym wskutek zdarzeń medycznych pacjentom. Niestety w praktyce Komisje okazały się mało skuteczne i wymagają dużej reformy, jeżeli system ten ma działać prawidłowo. Poniżej znajdziesz krótki artykuł, dotyczący powodów, dla których wojewódzkie komisje ds zdarzeń medycznych nie są efektowne. Przeczytaj go koniecznie!

Wojewódzkie Komisje ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych nie mają narzędzi do sprawnego prowadzenia postępowań

Zacznijmy od tego, że nawet jeżeli je mają, to z nich nie korzystają. Otóż w jednej ze spraw na opinię biegłego czekaliśmy 14 miesięcy, a Komisja nie miała żadnego narzędzia dyscyplinującego pana biegłego, a całość postępowania trwała 2,5 roku.

Problem zgrania grafików członków Komisji z wolną salą

Bardzo często problemem jest zgranie grafików członków Komisji z wolną salą (często Komisja ma tylko jedną salę do prowadzenia postępowań). Dlatego zdarza się, że posiedzenia odbywają się bardzo późno, poza godzinami pracy Urzędów Wojewódzkich. Dużym mankamentem są także warunki, w jakich strony oczekują na swoje posiedzenie na korytarzach urzędów. Niestety, ale normą jest brak krzeseł czy ławki na której można usiąść (a wnioskodawcami nierzadko są osoby chore) i poczekać.

Komisja nie ma odpowiednich kompetencji

Warto wspomnieć także o tym, że jeżeli zdarzenie medyczne miało miejsce poza szpitalem – np. w przychodni przyszpitalnej Komisja sprawą się nie zajmie, gdyż Komisje nie mają kompetencji, by badać czy doszło do naruszenia podstawowych praw pacjenta. Dlatego nawet jeżeli w naszej sprawie szpital złamał te prawa (jak choćby prawo do informacji) Komisja nie może uznać tego za zdarzenie medyczne, co zamyka możliwość żądania zadośćuczynienia z tego tytułu przed Komisją.

Brak koncentracji materiału dowodowego i wyznaczanie niepotrzebnych posiedzeń

Często zdarza się, że Komisje zamiast wezwać kilku świadków na posiedzenie wzywają jednego i dopiero po przesłuchaniu tego jednego decydują, czy przesłuchiwać kolejnych, co wiąże się z wyznaczeniem kolejnego posiedzenia i przedłużeniem postępowania. Niestety, ale wnioskodawcy nikt nie zwraca kosztów dojazdu, nawet w przypadku orzeczenia pozytywnego. Ponadto, inny aspekt tego problemu to fakt, że Komisje często oddalają ważne wnioski dowodowe (np. o dowód z opinii biegłego), co w praktyce powoduje przeciągnięcie postępowania i rozstrzyganie przez Komisję w zmienionym składzie.
Kolejnym problemem jest także nierówność stron: pacjent – wnioskodawca bez pomocy profesjonalnego pełnomocnika nie ma zbyt dużych szans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *